Złota Mama- marzycielka

Elżbieta Konopka

Kobieta, która już przy pierwszym spotkaniu urzekła mnie autentycznością, szczerością, ciepłem i pogodą ducha. Osoba, którą warto spotkać na swojej życiowej drodze.

 

Jesteś kobietą, pełną ciepła, empatii i radości. Gotową pomagać innym, nie stawiając swoich korzyści na pierwszym miejscu. Czy tak wpłynęło na Ciebie macierzyństwo, czy wychowanie i zaszczepione wartości ?

Jaką osobą jestem zawdzięczam przede wszystkim mojej mamie. Myślę, że to ona nauczyła mnie wielu rzeczy, zwłaszcza bezinteresownie pomagać innym. Miała do mnie duże zaufanie i na wiele rzeczy mi pozwalała.Tak jakoś się potoczyło, że będąc już w liceum zajmowałam się dziadkiem, potem babcią, tatą, zawsze był ktoś komu czułam, że mogę jakoś pomóc. Mój zawód to też pomaganie innym. A kiedy nie miałam jeszcze dzieci, w weekendy jeździłam do hospicjum choć trochę pomóc tym, którzy byli na ostatnim etapie swojej drogi. Zawsze chciałam pojechać na misje do Afryki, ale teraz już o tym nie myślę, bo rodzina jest na pierwszym miejscu.

Namiastką tego jest przyłączanie się do innych, którzy organizują pomoc w Afryce. Przez wiele lat wspieraliśmy z mężem w ramach Adopcji serca dzieci w Ruandzie, niedawno przyłączyłam się do inicjatywy organizacji szkoły w Kenii pod nazwą Szkoła pod baobabem. Szukam rowerów dla dzieci i nauczycieli, aby mogli dojeżdżać do szkoły czasem z odległych miejsc.

I tak to się toczy, zawsze można komuś gdzieś pomóc. Tak naprawdę to moja firma to również pomaganie- pomaganie rodzicom, poprzez zajmowanie się ich dziećmi.

Na swoje macierzyństwo trochę czekałaś, pamiętasz jakie towarzyszyły Ci emocje, kiedy, po raz pierwszy zostałaś Mamą?

Na to, żeby zostać mamą czekałam wiele lat. To był czas ciągłego oczekiwania, nadziei i nieustannych rozczarowań. Pamiętam dokładnie ten dzień, kiedy zadzwoniła do mnie koleżanka położna, z którą wiele lat wcześniej razem pracowałyśmy na porodówce i zapytała mnie czy chciałabym adoptować dziewczynkę, którą mama porzuciła w szpitalu. Decyzja była łatwa, bo już od dłuższego czasu o tym myślałam. Pielęgniarki nazwały ją Kasia i tak zostało. Jeździłam do niej do szpitala niemalże codziennie, czekając kolejne 6 tygodni aż zostaną załatwione formalności. Kiedy dostałam upragniony papier w sądzie nikt już nie mógł mi zabronić zabrać jej do domu. Jakie to były emocje trudno wyrazić to dziś słowami i to jak zmieniło się moje życie. Teraz jestem już mamą dwójki dzieci, mąż twierdzi, że to dzięki Kasi po 10 latach małżeństwa mamy Wojtusia.

11713850_838572252930013_345758574602964133_o

 

Jak Twoje realne macierzyństwo pokryło się z tym, które sobie wizualizowałaś ?

W przypadku Kasi było idealne. Pamiętam same dobre chwile, dom, ogród, lato, spacery, spotkania przyjaciół, spokój i cisza. Każda noc przespana, czekałam kiedy w końcu się obudzi, żeby ją nakarmić. Kiedy urodził się Wojtuś myślałam, że też tak będzie, ale ten czas był o wiele trudniejszy. Przede wszystkim była ich już dwójka, a ponadto Wojtuś ciągle płakał….kolki, kolki, kolki…..Już nie było tak idealnie

 

W którym momencie swojego macierzyństwa, zapragnęłaś prowadzić własną działalność?

Kiedy obowiązków domowych przybywało, kolejna opiekunka pojawiała się w naszym domu, w sumie było ich cztery, ze względu na to iż nie mieliśmy już żadnej babci ani dziadka, zdecydowałam, że muszę zmienić moje życie zawodowe. Kasia miała niespełna 6 lat w Wojtuś dopiero co skończył 3 latka. Postanowiłam założyć własną firmę, w której nie będe musiała pracować 8 godzin dziennie, która pozwoli mi samej organizować czas tak, abym mogła zawieźć i odebrać dzieci z przedszkola na tyle wcześnie, żeby spędzić z nimi popołudnie. To, że ma to być coś dla dzieci nie miałam wątpliwości, w końcu sprecyzowałam, że to będzie żłobek, najlepszy jaki może być, aby traktować tam dzieci jak swoje własne, aby mamy, które tak jak ja, nie mają z kim zostawić dzieci, mogły czuć się spokojne w pracy, kiedy ich dzieci są u mnie.

 

Wiem z własnego doświadczenia, że żłobek, który stworzyłaś jest faktycznie miejscem ciepłym i przyjaznym dzieciom. Jak to robisz ?

W żłobku, stawia się przede wszystkim na rodzinną atmosferę. Uśmiech i komfort Dzieci są dla nas priorytetem. Personel, placówki jest nastawiony na aktywną zabawę z Dziećmi, konkretnie kierunkowaną. Ponieważ Dzieci w tym przedziale wiekowym nie potrafią jeszcze bawić się same.

W zabawie, nie chodzi o rozrzucanie klocków czy radosne bieganie ale o edukację poprzez ciekawe formy zabawy i to właśnie oferujemy naszym podopiecznym. Myślę, że mamy widzą i czują atmosferę naszego miejsca, już na pierwszym spotkaniu w żłobku.

Wiele Mam, ma obawy jak ich Dziecko, odnajdzie się w nowym środowisku. Maluchy maja swoje przyzwyczajenia, ulubione zabawki, rytuały. Czy jest jakiś sposób, aby zapewnić Dziecku warunki najbliższe, tym domowym?

Oczywiście. Każde Dziecko, jest u nas traktowane indywidualnie. Standardem jest wypełnianie przez Rodziców dokumentów, w których informują o wszystkich nawykach Dziecka, zarówno żywieniowych jak też dotyczących zabawy czy snu. Dzięki temu, możemy bliżej poznać przyzwyczajenia Malucha, jego cechy osobowości. Dostosować dietę, zabawy i zajęcia pozwalające na poczucie bezpieczeństwa a jednocześnie adoptujące do grupy.

 

Kiedyś pobyt Dziecka w żłobku był przykrą koniecznością. Dziś, standardy opieki są na najwyższym poziomie. Jakie plusy niesie za sobą, uczęszczanie Dziecka do żłobka?

Ogromnym plusem pobytu Dziecka w żłobku, jest kontakt z grupą rówieśniczą, której na co dzień przebywając w domu Dziecko nie posiada. Edukacja poprzez ruch, taniec i śpiewanie, prace plastyczne, czytanie, przyśpiesza rozwój Dzieci.

Dzięki zabawie w grupie, Dziecko uczy się samodzielnie jeść, korzystać z nocnika oraz dbać o higienę. Dzieję się to na zasadzie naśladownictwa. Ponadto kształtuje w Dziecku umiejętności interpersonalne, uwrażliwiania na innych, uczy dzielenia się i funkcjonowania w grupie.

ela

Jesteś bardzo aktywną Kobietą. Aktualnie podjęłaś się sporego wyzwania, ponieważ zmieniasz lokalizację żłobka oraz dodatkowo otwierasz przedszkole. Jestem pełna podziwu jak świetnie radzisz sobie z tym przedsięwzięciem. Jednak, prócz pracy każdego dnia, sporo czasu poświęcasz swoim dzieciom a szczególnie Kasi.

Kiedy zdecydowałam się założyć firmę i zrezygnować z pracy na etacie, kierowałam się tym, aby mieć więcej czasu dla dzieci i nie pracować 8-9 godzin dziennie. Szczególnie Kasia wymagała ode mnie i męża więcej uwagi i wsparcia. Oczywiście na początku nie jest to możliwe, kiedy firma jest nowa, młoda i wymaga zaangażowania. W końcu jednak się udało. I teraz swój dzień dzielę na dwie ważne części. Pierwszą połowę na sprawy zawodowe, drugą połowę na dzieci i dom. Odbieram je ze szkoły i całe popołudnie jest już dla nich.

Każdego dnia jemy wspólnie obiad, odrabiamy lekcje, zawożę dzieci na zmianę z mężem na różne zajęcia, których jest naprawdę sporo.

 

Przyglądając się z boku widzę Cię w ciągłym biegu. Radosną, pomocną, otwartą… Czy Ty, czasem znajdujesz chwilę dla siebie? Co wtedy robisz?

Tego musiałam się nauczyć. Kiedyś tylko poświęcałam swój czas dla rodziny. Nie robiłam nic dla siebie, a jeśli zdarzyło się, że spędziłam czas z koleżanką to źle się z tym czułam i pędziłam, jak najszybciej do domu. Ponad trzy lata temu spotkałam wspaniałych ludzi z innej branży biznesowej, w której pracuję równocześnie z prowadzeniem firmy. Dzięki nim dowiedziałam się jak ważny jest rozwój osobisty. Dlatego wieczorem kiedy dzieci juz śpią to najchętniej słucham webinarów, wystąpień moich ulubionych mówców np. Nick’a Vujicic, Brian’a Tracy, Anthony Robbins’a, Piotra Gotowickiego. W samochodzie słucham audiobooków, ale uwielbiam też zaszyć się z dobrą książką, najlepiej opartą na faktach.

Marzysz?

Tak, tego tez nauczyłam się niedawno i teraz marzę każdego dnia. To są małe marzenia związane z życiem codziennym i duże marzenia, które chcę kiedyś spełnić. Tylko pozytywne myślenie, określanie celów, marzenia dają nam motywację do działania. Mam nawet tablicę marzeń….między innymi marze o podróżach, a szczególnie chciałabym zobaczyć Niagarę.

Wyobraź sobie, że budzisz się o poranku i dostrzegasz, że czas się zatrzymał. To chwila, w której możesz pomyśleć, pomarzyć, powspominać… Kiedy wszystko wróci do normy, pierwsze co zrobisz… ?

Niestety, proza życia, myślę, że po prostu zajęłabym się bieżącymi sprawami tego dnia.

 

 

Dziękuję, za emocjonalną podróż, łzy wzruszenia przy tworzeniu tego wywiadu. Powodzenia, w dalszym spełnianiu marzeń. 

 

Podziel się na: Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone